Niezłe widowisko w Lubinie. Na stadion przybyła spora ilość widzów, bo oprócz czterech tysięcy miejscowych kibiców, było aż 500 fanów Lecha. Panował wysoki poziom sportowy oraz jeszcze wyższy estetetyczny. Obie grupy kibiców nieustannie rywalizowały między sobą na efekty pirotechniczne i układy choreograficzne. Było mnóstwo flag, kolorowych tektur, baloników oraz wiele innych obowiązkowych elementów prawdziwego piłkarskiego widowiska. Komu nie podobał się sam mecz, ten na pewno był pod sporym wrażeniem jego oprawy.
Zaczęło się od sporadycznych ataków Zagłębia. Już w pierwszych minutach okazje na bramki mieli Klimek, Drumlak i Radżius, ale w ostatniej chwili byli uprzedzani przez poznańskich obrońców. Około 15 minuty role się odwróciły. To Lechici dominowali na boisku i to oni mieli szansę na zdobycie prowadzenia. O szczególnym pechu móze mówić Bartosz Ślusarski. Zawodnik ten mógł aż trzykrotnie wpisać się na listę strzelców, ale ostatecznie nie udało mu się to ani razu. Najpierw nie trafił do pustej bramki, a za drugim i trzecim razem lepszy okazał się Krupski. Końcówka pierwszej odsłony znowu dla lubinian. Tym razem Manuszewski, Kowalski i Brasilia byli bliscy pokonania Norberta Tyrajskiego.
Po przerwie na boisku ujrzeliśmy inne, jeszcze bardziej zmotywowane Zagłębie. Pojawił się nowy nabytek lubińskiej jedenastki - Jarosław Popiela z KSZO Ostrowiec. Choć jego występ trener Topolski ocenił na "4 minus", to dało się zauważyć w jego poczynaniach świeżosć, jakiej lubińskiej drużynie dawno brakowało. W 50 minucie świetna okazja na gola dla Zagłębia. Kowalski po potężnym strzale z dystansu trafia w poprzeczkę. Chwilę potem kolejne doskonałe sytuacje dla lubinian. Znowu szalę przechylić mogli Brasilia i Klimek, ale fatalnie pudłowali. 60 minuta i zaskoczenie... po jednym z nielicznych w tej części gry ataków Lecha, do piłki dobiega Łukasz Madej i dośrodkowuje. Futbolówka jednak "zawija się" i trafia do bramki tuż obok spojenia słupka z poprzeczką. Eksplozja radości wśród poznańskich fanów, konsternacja na trybunach zajmowanych przez lubinian. Wszyscy w Lubinie liczyli na zwycięstwo, a tymczasem zanosi się na porażkę. Zagłębie nie poddaje się, rozpoczyna kolejne ataki. Przed szansą na zdobycie bramek stają: Brasilia, Radżius i Klimek. Jednak bliżsi zdobycia gola są Lechici. Po raz kolejny do pustej bramki nie trafia Ślusarski. Chwilę potem jest już 1:1. W 79 minucie po podaniu Kowalskiego piłkę dostaje Brasilia, mija Tyrajskiego, przymierza i celnie trafia do siatki. Mimo usilnych starań, żadnemu z zespołów nie udaję się w ostatnich minutach zdobyć rozstrzygającej bramki i mecz kończy się remisowym rezultatem.
Konferencja prasowa trenerów:Bohumil Panik: Straciliśmy 2 punkty, ale punkt pozyskaliśmy. W naszej sytuacji każdy punkt jest dobry. Gdyby Ślusarski wykorzystał swoją sytuację mogłoby być 2:0 i byłoby po meczu. Nie wykorzystaliśmy wielu okazji, ale tak to jest. Przyjdzie czas, że będziemy strzelać dużo bramek.
Adam Topolski: Na pewno chcieliśmy to spotkanie wygrać. Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że mieliśmy o dwie, trzy stuprocentowe sytuacje więcej w tym meczu. Ale prawdą jest też, że przy stanie 1:0, Ślusarski miał szansę na 2:0 i wtedy najprawdopodobniej Zagłębie by się nie podniosło. Wcześniej, po niewykorzystanej przez nas sytuacji, Madej po efektownym dryblingu strzelił piękną bramkę. Trzeba pochwalić mój zespół za to, że potrafił się podnieść. Zagłębie grało dzisiaj z bardzo dobrym Lechem i jeżeli zaprezentuje się tak w najbliższych spotkaniach ze Szczakowianką i Ruchem Chorzów, to doprowadzi do tego, że będzie musiało grać w barażach. Taki jest sport, liczyliśmy na 3 punkty, odpowiednio umotywowaliśmy zawodników. Wydaje mi się, że do chłopaków dotarłem. Dzisiaj na boisku była jedna grupa zawodników, wszyscy chcieli walczyć bardzo ambitnie i nie mogę mieć zastrzeżeń do żadnego z nich, bo każdy wypełnił swoje zadanie.
Mecz mogliśmy wygrać, przegrać lub zremisować, bo to jest tylko sport. Dzisiaj liczyliśmy na 3 punkty, a jest jeden. Co my zrobimy? Spokojnie dzisiaj przeprowadzimy rozmowę, od poniedziałku zaczniemy trenować, we wtorek dwa treningi, w środę wyjeżdżamy do Wisły i gramy w sobotę mecz ze Szczakowianką o to, kto będzie na tej trzeciej pozycji od końca. Następny mecz mamy z Ruchem, potem Amicą i Groclinem. Widzew też miał sytuację bardzo trudną, ale wczoraj zremisował i z niej wyszedł. Franek Smuda w pierwszym meczu na Lechu przegrał, a myśmy zremisowali.
Nie chciałbym tutaj podważać niczyich decyzji, selekcja do zespołu była taka, a nie inna. Zawodnicy nie wypełnili swojego zadania. Mieli najpierw grać o Mistrzostwo Polski, potem Europejskie Puchary, a dzisiaj znaleźli się w takiej sytuacji. Zostałem poproszony o to, aby popracować z tym zespołem, odblokować chłopaków i jak najlepiej wypełnić czas treningami. Trzeba umotywować zawodników, stworzyć jedną grupę, żeby utworzyć taki monolit jak dzisiaj. Bo dzisiaj nie można mieć do zawodników Zagłębia pretensji o to, że nie chcieli grać czy nie byli wybiegani. Stwarzali sytuacje, aż sześć stuprocentowych! Wykorzystaliśmy tylko jedną. Lech też miał okazje, gdyby trafili, to my byśmy na kolana padli i nie wiadomo czy by się "dwójką" czy "czwórką" skończyło. Taka jest piłka. Ja uważam, że ten zespół jest w stanie grać o baraże w tej rundzie i to jest moim zadaniem. Gramy teraz ze Szczakowianką i Ruchem i musimy wygrać. Jeżeli w bezpośredniej rywalizacji nie udowodnimy, że jesteśmy lepsi to... trudno... ŻEGNAJ 1 LIGO... Niestety wtedy ktoś będzie musiał za te błędy zapłacić.